Transport auta z USA do Polski — RoRo czy kontener? Praktyczny przewodnik

19 min czytania Aktualizacja:
transport auta z usa

Każdego roku przez Atlantyk płynie do Europy kilkaset tysięcy aut z USA. Większość pokonuje tę trasę dwoma sposobami — wjeżdżając na własnych kołach na pokład statku RoRo albo stojąc w stalowym kontenerze morskim.

Dla osoby, która wygrała licytację na Copart albo IAAI, wybór między tymi dwiema metodami to jedna z pierwszych poważnych decyzji kalkulacyjnych. Różnica w cenie potrafi sięgnąć tysiąca dolarów, różnica w ryzyku — kilku tysięcy. Transport rządzi się też logiką portów. Profesjonalni importerzy nie odprawiają aut w polskich portach — Atlantyk pokonują statkami schodzącymi w Rotterdamie, Vlissingen, Bremerhaven albo Antwerpii, gdzie infrastruktura samochodowa jest najmocniejsza, a procedury celne najszybsze.

RoRo i kontener morski — dwa sposoby transportu

RoRo to skrót od Roll on/Roll off. Auto wjeżdża na statek po rampie, na własnych kołach, prowadzone przez kierowcę z obsługi portowej. Na pokładzie stoi obok setek innych aut, przymocowane pasami do podłogi, w przestrzeni pełnej innych pojazdów — od osobówek przez furgonetki po sprzęt budowlany i czasem ciężarówki. Po dotarciu do portu docelowego zjeżdża na własnych kołach.

Mechanika prosta, sprawdzona, używana przez większość ruchu samochodowego między kontynentami.

Kontener morski to dwudziestostopowy albo czterdziestostopowy stalowy pojemnik, taki sam, jaki widać na lądowych pociągach kontenerowych. Auto wjeżdża do środka po metalowej rampie, jest unieruchamiane drewnianymi klockami albo pasami, drzwi zamykają się i plombują. Kontener z autem stoi na pokładzie kontenerowca albo pod pokładem, w grupie identycznych skrzyń wypełnionych elektroniką, częściami i całym pozostałym ruchem morskim między USA a Europą.

W praktyce większość aut sprowadzanych z USA jedzie RoRo. Powód jest prosty — taniej i wystarczająco bezpiecznie dla auta, które trzyma się rozsądnej wartości. Kontener wybiera się świadomie, w konkretnych sytuacjach, gdy ryzyko transportowe albo charakter auta uzasadniają wyższy koszt.

RoRo — jak to działa i dla jakich aut

Mechanika RoRo wymaga jednej rzeczy od auta — sprawności. Pojazd musi odpalić, jechać do przodu i do tyłu, hamować, mieć działającą kierownicę. Operator portowy wsiada za kierownicę, wjeżdża na rampę, paruje auto na wyznaczonym miejscu, zaciąga ręczny, wysiada. Na pokładzie auta stoją gęsto, czasem dosłownie po kilkadziesiąt centymetrów od siebie. Każde jest przymocowane pasami spinającymi za zaczepy podwoziowe.

Z tej mechaniki wynika kilka praktycznych konsekwencji. Auto na RoRo jedzie z pustym bagażnikiem. Nie można dorzucić ani opon, ani części, ani żadnych rzeczy osobistych — armator tego nie akceptuje, kontroluje przy załadunku i w razie znalezienia ładunku konfiskuje albo nakłada kary. Bagażnik musi być pusty, schowki też. Akumulator zostaje, narzędzia podstawowe zostają, koło zapasowe zostaje — wszystko, co fabrycznie jest w aucie. Reszta nie.

Druga konsekwencja to ekspozycja. Auta na RoRo stoją na otwartym pokładzie albo pod pokładem, ale w przestrzeni dostępnej dla obsługi. Zdarzają się drobne uszkodzenia od pasów mocujących (delikatne otarcia na progach), rzadko kradzieże akcesoriów wewnętrznych (radio, mata bagażnika), bardzo rzadko poważniejsze szkody.

Skala — większość aut dociera bez znaczącego uszczerbku. Ale punktowe incydenty się zdarzają, dlatego Marine Cargo Insurance ma sens przy każdym wartym pieniędzy aucie.

Typowy koszt RoRo z USA do Rotterdamu mieści się w przedziale 800–1400 USD. Najtańsze rejsy idą z Newark i Baltimore (1000–1100 USD), najdroższe z Kalifornii (1300–1400 USD, bo rejs przez Kanał Panamski i o dwa tygodnie dłużej). Cena obejmuje sam fracht morski — transport lądowy z placu aukcji do portu USA dolicza się osobno (200–1500 USD zależnie od dystansu).

Kontener morski — kiedy ma sens

Kontener daje to, czego RoRo nie daje — zamkniętą przestrzeń. Auto stoi za stalowymi drzwiami, których nikt po drodze nie otworzy. Nie ma operatorów portowych wsiadających za kierownicę, nie ma pasów spinających karoserię, nie ma sąsiadów w odległości kilkudziesięciu centymetrów. Po załadunku w USA kontener jedzie zaplombowany do portu docelowego.

Druga przewaga to ładowność. Do kontenera 40-stopowego można spakować dwa auta side-by-side i podzielić koszt frachtu. Można też wcisnąć obok auta opony zimowe, dodatkowy komplet felg, części zamienne, akcesoria. RoRo na to nie pozwala, kontener — tak, w granicach miejsca i bezpieczeństwa.

Kiedy kontener wybiera się świadomie:

  • Auto premium powyżej 30–40 tysięcy USD — różnica kosztu między RoRo a kontenerem (kilkaset dolarów) przy aucie wartym 50 tysięcy to 1% wartości, a redukcja ryzyka znacząca. Mercedesy klasy S, BMW serii 7, Tesle Model S, Porsche, klasyki — standardowo idą kontenerem.
  • Elektryki — międzynarodowe regulacje morskie ograniczają transport pojazdów z bateriami litowo-jonowymi na RoRo. Część armatorów nie przyjmuje EV na RoRo wcale, część akceptuje pod warunkiem niskiego stanu naładowania i z dodatkowymi opłatami. Kontener obchodzi większość tych ograniczeń.
  • Auto niesprawne — pojazd, który nie odpala albo nie jeździ na własnych kołach, RoRo nie weźmie. Kontener przyjmuje wszystko — auto wkłada się do środka holownikiem albo wózkiem widłowym.
  • Klasyki i auta zabytkowe — Mustang z lat 60., Camaro z lat 70., Cadillac Eldorado, Corvette C2. Wartość emocjonalna i finansowa razem. Kontener daje pewność, że auto przyjedzie w takim stanie, w jakim wyjechało.
  • Pakowanie części razem z autem — kupujący, który dokupił do auta felgi, fotele, części zamienne, w kontenerze mieści to wszystko obok auta.

Typowe ceny kontenera. Kontener 20-stopowy z jednym autem to 1800–2800 USD, zależnie od portu i armatora. Kontener 40-stopowy z dwoma autami side-by-side rozkłada się na 1100–1500 USD per auto — przy dobrej parze cena per sztuka schodzi do poziomu zbliżonego do RoRo, a daje wszystkie zalety kontenera. Stąd popularność dzielenia kontenera między dwoma kupującymi.

Porównanie kosztów RoRo i kontenera

Różnica kosztu między RoRo a kontenerem solo to typowo 30–40% na korzyść RoRo. Auto wysłane RoRo z Newark do Rotterdamu za 1100 USD wysłane kontenerem 20-stopowym solo to 2000–2200 USD. Tysiąc dolarów różnicy.

Reguła kciuka, która działa w większości przypadków:

  • Do 15 tysięcy USD wartości auta — RoRo. Tysiąc dolarów różnicy to 7% wartości auta, sporo. Ryzyko transportowe statystyczne bilansuje się z polisą Marine Cargo, która kosztuje ułamek różnicy kontener–RoRo.
  • 15–30 tysięcy USD — decyzja zależy od typu auta. Standardowy SUV, sedan, pickup pójdą RoRo. Klasyk, kabriolet, auto premium w idealnym stanie częściej kontenerem.
  • Powyżej 30 tysięcy USD — kontener. Różnica kosztu pomijalna w stosunku do wartości, pewność transportu warta każdego dolara.
  • Niezależnie od ceny: niesprawne, EV, klasyk — kontener.

Drugi parametr poza ceną to czas. RoRo czeka na statek dłużej, bo dedykowane statki samochodowe wypływają z konkretnego portu zwykle raz w tygodniu albo rzadziej. Kontenerowiec wypływa codziennie. W praktyce auto wysłane kontenerem dociera szybciej średnio o tydzień.

Trzeci parametr to elastyczność trasy. RoRo do Rotterdamu albo Bremerhaven idzie bezpośrednim statkiem albo z jednym przeładunkiem. Kontener da się przekierować przez praktycznie każdy port świata — Antwerpia, Hamburg, Rotterdam, Bremerhaven — i wybrać najtańszy wariant.

Porty wyjściowe w USA

Wybór portu wyjścia z USA to nie kwestia preferencji — to minimalizacja transportu lądowego z placu aukcji do portu. Każdy dodatkowy kilometr od aukcji do portu to dodatkowe dolary za autotransport.

Stąd reguła: auto z Texasu — wysyła się z Houston, auto z Florydy — z Jacksonville albo Miami, auto z Kalifornii — z Long Beach albo Oakland.

Newark (NJ) to największy port wschodniego wybrzeża dla ruchu samochodowego do Europy. Tygodniowo wypływa stąd kilka statków RoRo i codziennie kontenerowce do Rotterdamu, Bremerhaven, Antwerpii. Newark obsługuje auta z całego północnego wschodu USA — Nowy Jork, New Jersey, Pensylwania, Connecticut, Massachusetts, dolny Vermont. Transport lądowy z aukcji w tych stanach do Newark to 200–800 USD zależnie od dystansu.

Baltimore (MD) to alternatywa dla Newark. Czasem tańszy o 50–100 USD przy RoRo, podobne czasy rejsu. Baltimore obsługuje głównie auta z Maryland, Wirginii, Pensylwanii.

Jacksonville (FL) i Savannah (GA) to porty dla aut z południowego wschodu. Floryda, Georgia, Karolina Południowa, Alabama, Tennessee — auta z tych stanów najtaniej wysłać stąd. Jacksonville ma silne połączenie z Rotterdamem i Bremerhaven.

Houston (TX) obsługuje całe Południe — Texas, Luizjana, Mississippi, Oklahoma, Arkansas. Rejs z Houston do Rotterdamu jest dłuższy niż z Newark o około tydzień, bo statek idzie przez Zatokę Meksykańską i potem przez Atlantyk. Cena fracht zwykle zbliżona do Newark, ale transport lądowy z Texasu do Houston bywa kilkukrotnie tańszy niż do Newark.

Long Beach (CA) i Oakland (CA) to porty zachodniego wybrzeża. Rejs do Rotterdamu idzie przez Kanał Panamski i trwa 28–35 dni, w porównaniu do 16–18 dni z wybrzeża wschodniego. Cena fracht też wyższa o 200–400 USD. Long Beach wybiera się dla aut z Kalifornii, Nevady, Arizony — transport lądowy z tych stanów do portu wschodniego kosztowałby więcej niż dodatkowa premia za rejs z zachodniego wybrzeża.

Wybór portu wyjścia ustalany jest zwykle przy wyborze auta, jeszcze przed licytacją. Auto z Houston, transportowane do Newark, traci sens kalkulacyjny — pełną kalkulację robi się od konkretnego placu aukcji do konkretnego portu wyjścia.

Porty wejściowe w Europie

Rotterdam (Holandia) to standardowy port wejścia dla aut sprowadzanych przez profesjonalnych importerów. Największy port samochodowy w Europie, z bezpośrednimi liniami RoRo z Newark, Baltimore i Jacksonville, codziennymi kontenerowcami ze wszystkich głównych portów USA. Wyspecjalizowana infrastruktura, szybka odprawa celna, opłaty terminalowe niższe niż w mniejszych portach.

Vlissingen (Holandia) to drugi holenderski port specjalizujący się w ruchu samochodowym. Mniejszy niż Rotterdam, ale z dobrym połączeniem dla niektórych armatorów RoRo z USA. Logistycznie równoważny Rotterdamowi.

Bremerhaven (Niemcy) to największy hub samochodowy w Europie w sensie wolumenu. Praktycznie każdy statek RoRo z USA do Europy zatrzymuje się tu. Część importerów wybiera Bremerhaven świadomie — większa częstotliwość rejsów, lepsza dostępność, czasem niższe ceny fracht z USA.

Antwerpia (Belgia) to drugi duży hub RoRo dla Europy Zachodniej. Dla aut do Europy Środkowej alternatywa dla Bremerhaven, czasem z lepszymi cenami transportu lądowego do południowej Polski.

Powód, dla którego profesjonalni importerzy nie odprawiają aut z USA w polskich portach (Gdynia, Gdańsk, Szczecin), jest praktyczny. Polskie porty mają niewielki ruch samochodowy z USA, rzadkie połączenia bezpośrednie, wyższe opłaty terminalowe i wolniejszą odprawę celną dla pojazdów z USA. Polskie porty obsługują głównie RoRo z Europy Zachodniej i Skandynawii, a dla importu zza Atlantyku są opcją historyczną, używaną sporadycznie.

W standardowym modelu auto schodzi w Rotterdamie albo innym porcie zachodnioeuropejskim, przechodzi tam odprawę celną — co po opłaceniu cła i VAT czyni z niego produkt wspólnotowy zdolny do swobodnego poruszania się po całej Unii Europejskiej — i jedzie lawetą pod adres odbiorcy w Polsce. Szczegóły procedury holenderskiej opisuje osobny tekst o odprawie celnej aut z USA w Holandii.

Transport lawetą z Rotterdamu do większych miast w Polsce zajmuje 1–2 dni i kosztuje 800–1500 EUR w zależności od regionu docelowego.

Ile trwa transport — realne kalendarze

Standardowy czas od wygranej licytacji do odbioru auta pod adresem w Polsce to 7–10 tygodni, z dodatkowym tygodniem albo dwoma w sezonie zimowym. To suma kilku etapów, z których każdy ma własną dynamikę i własne pułapki opóźnień.

Tydzień 1–2. Opłacenie aukcji w ciągu 24–48 godzin po wygranej (inaczej naliczają się late fees). Następnie organizacja transportu lądowego z placu Copart albo IAAI do portu wyjścia. Sam transport drogowy w USA trwa od jednego dnia (Houston — auto na placu, port obok) do tygodnia (Kalifornia → Newark). Auto w porcie czeka na załadunek.

Tydzień 2–3. Oczekiwanie na statek. Dedykowane statki RoRo wypływają z Newark do Rotterdamu mniej więcej raz na tydzień. Z mniejszych portów rzadziej — co dwa, trzy tygodnie. Kontenerowce wypływają codziennie, więc tu czeka się krócej.

Tygodnie 3–7 (z wybrzeża wschodniego) albo 5–9 (z Long Beach przez Panamę). Rejs morski. Z wybrzeża wschodniego trwa 16–18 dni przy bezpośrednim rejsie, do 21 dni z jednym przeładunkiem. Z wybrzeża zachodniego 28–35 dni — Kanał Panamski plus pełen Atlantyk. Razem z czekaniem na port łącznie 5–6 tygodni od wyjścia z USA.

Tydzień 7–8. Rozładunek w porcie europejskim i odprawa celna. W Rotterdamie odprawa trwa 5–10 dni roboczych dla pojazdu z USA, jeśli dokumentacja jest kompletna. Wąskie gardło to czas pracy urzędu celnego i ewentualne kontrole rozszerzone.

Tydzień 8–9. Transport lądowy lawetą z portu europejskiego do adresu odbiorcy w Polsce. 1–2 dni jazdy, w zależności od regionu docelowego.

Tydzień 9–11. Procedury po stronie polskiej — opłacenie akcyzy w terminie 14 dni od wprowadzenia pojazdu do kraju (deklaracja AKC-U/S), tłumaczenie przysięgłe dokumentów, badanie techniczne rozszerzone, rejestracja w wydziale komunikacji.

Co opóźnia kalendarz w praktyce. Niesprzyjająca pogoda na Atlantyku jesienią i zimą — sztormy potrafią dorzucić tydzień, czasem dwa, do rejsu. Korki w portach amerykańskich, szczególnie w Newark przed sezonem świątecznym. Strajki portowe — rzadkie, ale zdarzają się i potrafią zatrzymać porty wschodniego wybrzeża na tygodnie. Święta — Boże Narodzenie i Nowy Rok w USA, polska Wielkanoc, lato wakacyjne — wszystko spowalnia.

Sezonowość. Wiosną (marzec–maj) i jesienią (wrzesień–październik) ruch największy, statki pełniejsze, ceny fracht rosną o 10–20%. Latem i zimą luźniej, ale rejsy bywają wolniejsze (pogoda zimą, mniejsza liczba statków latem).

Marine Cargo Insurance — ubezpieczenie transportu

Marine Cargo Insurance pokrywa szkody w aucie powstałe podczas transportu — od momentu załadunku w USA do rozładunku w porcie docelowym, czasem rozszerzone na transport lądowy do klienta w Polsce („warehouse to warehouse”). Standardowa stawka to 1,5–2,5% zadeklarowanej wartości auta.

Dwa typowe warianty polisy.

Named Perils obejmuje konkretne, wymienione w polisie ryzyka — zatonięcie statku, pożar, kolizja, uszkodzenie podczas załadunku. Tańsza, ale luki w pokryciu są realne.

All Risk obejmuje wszystkie ryzyka transportowe poza wyłączeniami (zużycie naturalne, wady fabryczne, opóźnienia). Droższa o 30–50%, ale przy poważnych szkodach jedyna sensowna. Dla aut wartych powyżej 10 tysięcy USD standard rynkowy to All Risk.

Częsta pułapka. Auto wlicytowane za 8 tysięcy USD ubezpiecza się od wartości 8 tysięcy USD. Po przyjeździe do Polski i naprawie wartość rynkowa skacze do 30 tysięcy. Jeśli szkoda zdarzy się w transporcie, odszkodowanie pokryje 8 tysięcy zadeklarowane — nie 30 tysięcy potencjalnej wartości rynkowej. Dla aut, które po remoncie znacząco zyskają na wartości, deklaruje się wartość docelową, nie wlicytowaną. Składka rośnie, ale i osłona wraz z nią.

Czy warto ubezpieczać. Dla auta poniżej 3 tysięcy USD składka 60–75 USD bywa wątpliwa kalkulacyjnie — w razie szkody i tak realnie nie pokryje kosztu naprawy. Dla auta powyżej 5 tysięcy USD polisa praktycznie zawsze ma sens. Statystycznie szkody transportowe zdarzają się w mniej niż 2% transportów, ale gdy zdarzą się przy nieubezpieczonym aucie — całość strat ponosi importer.

Szkody transportowe — co robić, gdy auto przyjedzie uszkodzone

Kluczowy moment to inspekcja przy odbiorze w porcie docelowym. Auto trzeba obejrzeć przed podpisaniem protokołu wydania — wszystkie zarysowania, wgniecenia, brakujące elementy, ślady ingerencji w karoserię. Każda szkoda nieoznaczona na protokole odbioru jest praktycznie nieodzyskiwalna od ubezpieczyciela — bo formalnie nie wiadomo, czy powstała w transporcie, czy po odbiorze.

Procedura zgłoszenia szkody. Zgłaszający (importer lub agent działający w jego imieniu) ma 7–30 dni na pisemne zgłoszenie szkody do armatora i ubezpieczyciela cargo, w zależności od warunków polisy. Dokumentacja: zdjęcia szkody z opisem, świadek (zwykle agent portowy, który widział auto przy rozładunku), porównanie z dokumentacją załadunkową w USA (zdjęcia z momentu wjazdu na statek). Im więcej zdjęć przed i po, tym lepiej dla sprawy.

Czas postępowania. Rozpatrzenie szkody trwa 30–90 dni dla typowych przypadków, czasem dłużej przy szkodach większych albo spornych. Ubezpieczyciel cargo wysyła rzeczoznawcę, który ocenia szkodę i wycenia koszt naprawy. Wypłata następuje po akceptacji przez obie strony.

Najczęstsze szkody na RoRo. Drobne otarcia od pasów mocujących na progach i błotnikach, uszkodzone lusterka, zarysowania na lakierze, drobne kradzieże (radio, akumulator, koło zapasowe, czasem mata bagażnika). Poważne szkody — naderwane elementy karoserii, wgniecenia od spadających przedmiotów — zdarzają się rzadko, ale się zdarzają.

Najczęstsze szkody w kontenerze. Rzadziej, bo auto jest unieruchomione i odcięte od otoczenia. Większość incydentów to wgniecenia powstałe przed włożeniem do kontenera (transport lądowy w USA) albo po wyjęciu (transport lądowy w Polsce). Sam rejs morski w kontenerze jest praktycznie bezpieczny.

Najczęstsze pytania

Ile trwa transport auta z USA do Polski?

Standardowo 7–10 tygodni od wygranej licytacji do dostawy auta pod adres w Polsce, z dodatkowym tygodniem albo dwoma w sezonie zimowym. Sam rejs morski to 16–18 dni z Newark do Rotterdamu (bezpośrednio) albo 28–35 dni z Long Beach przez Kanał Panamski. Reszta to oczekiwanie na statek po stronie amerykańskiej, transport lądowy, odprawa celna w porcie europejskim i transport lawetą do Polski. Akcyza, badanie techniczne i rejestracja w PL to dodatkowe 2–3 tygodnie.

Czy lepiej RoRo czy kontener?

RoRo jest tańszy o 30–40% i sensowny dla większości aut do 15 tysięcy USD wartości. Kontener wybiera się dla aut premium (powyżej 30 tysięcy USD), elektryków (regulacje IMO ograniczają RoRo dla EV), aut niesprawnych (RoRo wymaga odpalania), klasyków i sytuacji, gdy razem z autem jadą części albo akcesoria. W praktyce większość aut z USA do Polski idzie RoRo.

Z którego portu w USA wysłać auto?

Wybór portu minimalizuje koszt transportu lądowego z placu aukcji. Auto z Texasu — z Houston, z Florydy — z Jacksonville, z Kalifornii — z Long Beach albo Oakland, z całego północnego wschodu — z Newark albo Baltimore. Każdy dodatkowy kilometr lądem to dodatkowe dolary, więc kalkulację robi się od konkretnego placu aukcji do konkretnego portu wyjścia.

Dlaczego auto jest odprawiane w Rotterdamie, a nie w polskim porcie?

Porty zachodnioeuropejskie — Rotterdam, Vlissingen, Bremerhaven, Antwerpia — mają wyspecjalizowaną infrastrukturę samochodową, codzienne połączenia RoRo z USA, niższe opłaty terminalowe i szybszą odprawę celną dla pojazdów z USA niż polskie porty. Polskie porty (Gdynia, Gdańsk, Szczecin) obsługują głównie RoRo z Europy Zachodniej i Skandynawii, a dla importu zza Atlantyku są opcją historyczną. Po opłaceniu cła i VAT w porcie europejskim auto staje się produktem wspólnotowym i może swobodnie poruszać się po całej UE — w Polsce nie powstaje już ponowny obowiązek VAT z tytułu importu.

Ile kosztuje transport auta z Newark do Rotterdamu?

Typowy koszt frachtu morskiego RoRo z Newark do Rotterdamu mieści się w 1000–1200 USD. Kontener 20-stopowy solo to 1900–2300 USD, kontener 40-stopowy dzielony z drugim autem wychodzi 1200–1500 USD per auto. Dodatkowo dolicza się transport lądowy z placu aukcji do Newark (200–800 USD), Marine Cargo Insurance (1,5–2,5% wartości auta), opłaty portowe i odprawę eksportową (kilkaset USD łącznie). Po stronie europejskiej dochodzi cło (10% dla aut osobowych), VAT (21% w Holandii) i transport lawetą do Polski (800–1500 EUR).

Czy można dorzucić rzeczy do auta w kontenerze?

Tak, kontener pozwala spakować obok auta opony, felgi, części zamienne, akcesoria — wszystko w granicach miejsca i regulacji bezpieczeństwa. Nie wolno wkładać rzeczy nielegalnych (broń, materiały wybuchowe, towary akcyzowe bez zgłoszenia), żywych zwierząt, niektórych płynów. RoRo nie pozwala na żaden dodatkowy ładunek — bagażnik musi być pusty.

Co zrobić, jeśli auto przyjedzie uszkodzone?

Przy odbiorze w porcie docelowym trzeba opisać wszystkie szkody w protokole wydania — zarysowania, wgniecenia, brakujące elementy. Bez protokołu szkoda jest praktycznie nieodzyskiwalna od ubezpieczyciela. Zgłoszenie do armatora i ubezpieczyciela cargo w ciągu 7–30 dni od odbioru, z dokumentacją fotograficzną i porównaniem do zdjęć z USA. Rozpatrzenie trwa 30–90 dni. Marine Cargo Insurance w wariancie All Risk pokrywa typowe szkody transportu.

Czy elektryk można wysłać RoRo?

Część armatorów akceptuje, część nie. Ograniczenia wynikają z międzynarodowych regulacji morskich dotyczących baterii litowo-jonowych. Armatorzy akceptujący EV na RoRo zwykle wymagają niskiego stanu naładowania (poniżej 30% albo 50%) i pobierają dodatkowe opłaty. W praktyce dla importu elektryków z USA szybciej i często taniej idzie kontenerem — bez ograniczeń stanu naładowania, bez ryzyka, że statek odmówi załadunku w ostatniej chwili.

Co dalej

Załatwimy transport i wszystko inne

Zadzwoń albo napisz wiadomosć- to wszystko co musisz zrobić