Na Copart co roku przewija się około trzech milionów aut. Większość to pojazdy oddane przez ubezpieczycieli po szkodzie, część to leasing zwrócony przed terminem, część przejęta przez banki, czasem auta z flot i od prywatnych właścicieli.
Razem z drugim graczem rynku — IAAI, czyli Insurance Auto Auctions — te dwie firmy obsługują grubo ponad połowę aukcyjnego obrotu samochodami w Ameryce Północnej. Dla osoby planującej import auta z USA do Europy to fundament. Większość pojazdów, które trafiają na europejskie place po Atlantyku, wcześniej przechodzi przez jeden z tych dwóch placów aukcyjnych.
Czym są Copart i IAAI
Copart to spółka z siedzibą w Dallas w Teksasie, notowana na NASDAQ. Prowadzi około 200 placów aukcyjnych w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. IAAI należy do grupy IAA Holdings, przejętej w 2023 roku przez Ritchie Bros., i ma podobną skalę — niespełna 210 lokalizacji.
Obie firmy obsługują głównie ubezpieczycieli, którzy oddają im auta uznane za szkody całkowite. Na placu pojawia się też sporo samochodów z leasingu, od pożyczkodawców, z flot wynajmu i czasem od prywatnych właścicieli.
Różnica między nimi jest praktyczna, nie filozoficzna. Copart historycznie ma silniejszą pozycję w segmencie aut nieco droższych i nieco młodszych, jest bardziej cyfrowy i lepiej zorganizowany pod kątem klientów zagranicznych. IAAI częściej trafia po szkodach od konkretnych dużych ubezpieczycieli i bywa nieco trudniejsza w nawigacji dla kupującego z zagranicy.
W praktyce przegląda się obie strony jednocześnie — tam, gdzie pojawia się konkretny model w lepszym stanie albo niższej cenie, tam idzie bid.
To, co łączy obie aukcje, to model biznesowy. Copart i IAAI nie sprzedają swoich aut — są pośrednikiem między ubezpieczycielem albo flotą a kupującym. Zarabiają na opłatach aukcyjnych, opłatach za przechowanie, prowizjach za usługi dodatkowe.
Sam pojazd sprzedawany jest „as is”, co po polsku oznacza dokładnie tyle, ile mówi — bierze się w stanie, w jakim stoi, bez gwarancji, że odpali, że jedzie, że ma silnik w środku. Stąd cała mechanika preview, raportów i kategorii Title, którą trzeba rozumieć przed kliknięciem „Bid”.
Mechanizm licytacji — preview, bidding, Buy It Now
Preview — co można zobaczyć przed licytacją
Każde auto wystawione na Copart albo IAAI ma swoją kartę z opisem, zdjęciami i zestawem informacji formalnych. Zdjęć bywa od dwudziestu do osiemdziesięciu, czasem więcej, czasem zaskakująco mało.
Z punktu widzenia kupującego liczy się to, czego brak. Brak zdjęć podwozia, brak ujęcia komory silnika z drugiej strony, brak filmu z odpaleniem to nie są przypadki. To informacja, której nie ma — i traktuje się ją tak, jak nieobecność czerwonej lampki na tablicy. Niekoniecznie oznacza dobrą wiadomość.
Raporty dołączane do auta to przede wszystkim Vehicle History Report (Carfax albo AutoCheck), opis uszkodzeń od ubezpieczyciela, status Title, informacja o kluczyku („Key — Yes / No”), numer przebiegu i jego wiarygodność („Actual Mileage” / „Not Actual Mileage” / „Exempt”).
Część informacji jest twarda — VIN, rok, model, lokalizacja. Część jest opisowa i bywa nieprecyzyjna, zwłaszcza w polu „Damage Description”.
VIN, czyli Vehicle Identification Number, sprawdza się niezależnie. Płatny Carfax pokaże historię serwisową, wcześniejszych właścicieli, ewentualne tytuły salvage z innych stanów. Strona NHTSA pozwoli sprawdzić otwarte recalle. Bezpłatne narzędzia w rodzaju VINCheck z bazy NICB pokazują, czy auto nie figuruje jako kradzione.
Bidding — preliminary bid, live auction, proxy bidding
Licytacja na Copart i IAAI ma dwie fazy. Preliminary bid składa się przed dniem właściwej aukcji — można to zrobić nawet kilka tygodni wcześniej. To kwota, którą system zachowa i wprowadzi automatycznie w momencie startu live auction.
Live auction odbywa się w ustalonym dniu, w ustalonej lokalizacji, prowadzona przez konkretną osobę („Auctioneer”) i ma swój numer linii („Lane”) oraz numer w kolejce („Run Number”). Cała licytacja jednego auta trwa zwykle od kilkunastu sekund do minuty.
Proxy bidding to mechanizm, w którym system licytuje za kupującego do ustalonej maksymalnej kwoty. Podaje się „maximum bid” — system pilnuje, żeby przebijać innych licytujących o minimalny krok, aż dojdzie do tej kwoty albo aukcja się skończy. Rozwiązanie standardowo używane przez kupujących zagranicznych — różnica stref czasowych sprawia, że licytacja w czasie rzeczywistym o trzeciej w nocy nie jest praktyczna.
Buy It Now i ceny rezerwowe
Część aut ma cenę „Buy It Now” — można kupić od ręki, bez czekania na aukcję, za z góry ustaloną kwotę. Wygodne, ale rzadko najlepsza cena. Zazwyczaj Buy It Now jest wyższy o 10–20% od realistycznej ceny aukcyjnej, bo sprzedawca opłaca pewność transakcji.
Cena rezerwowa to mechanizm chroniący sprzedawcę. Jeśli najwyższy bid nie osiągnie kwoty rezerwowej, sprzedawca może odmówić sprzedaży — auto wraca na aukcję albo idzie do reaukcji w „Pure Sale” (bez rezerwy).
W praktyce na Copart i IAAI większość aut sprzedaje się w trybie „On Approval” — sprzedawca akceptuje cenę po aukcji w ciągu 24–48 godzin. Zdarza się, że wygrana cena nie zostaje zaakceptowana i auto trafia do reaukcji.
Wymogi formalne dostępu do aukcji
Bezpłatne członkostwo na Copart, nazywane Basic Member, pozwala licytować z ograniczeniami — limit na liczbę aut w obrocie i ograniczony dostęp do aut salvage. Premier Member kosztuje 199 USD rocznie i otwiera większość aukcji bez limitów. To minimum dla osoby, która chce regularnie szukać aut. Na IAAI struktura jest podobna — Public Buyer ma ograniczony dostęp, Registered Dealer pełny.
Tu jest haczyk, który zaskakuje wielu początkujących. Większości aut na Copart i IAAI nie kupisz bez licencji dealera.
Każdy stan w USA ma własne przepisy, ale w większości stanów licencja dealera samochodowego (Used Motor Vehicle Dealer License) wymaga adresu firmowego w danym stanie, ubezpieczenia obowiązkowego, weryfikacji niekaralności, czasem egzaminu. Kupujący prywatny z Polski nie spełni żadnego z tych warunków.
Dlatego pojawia się broker. To firma albo osoba zarejestrowana w USA, mająca licencję dealera, która licytuje w imieniu klienta zagranicznego. Klient wybiera auto, ustala maksymalną kwotę, broker bidduje i — w razie wygranej — załatwia formalności po stronie amerykańskiej. Standardowa prowizja brokerska to 5–10% wartości auta, z minimalną kwotą zwykle 250–400 USD.
Profesjonalni importerzy zazwyczaj współpracują na stałe z brokerem albo mają własną licencję dealera w USA. Dla kupującego z Polski, który nie planuje regularnych zakupów, korzystanie z usług importera z dostępem do aukcji jest standardową ścieżką.
Typy aut na aukcji — Clean Title, Salvage, Rebuilt
Clean Title — auto bez historii szkód
Clean Title to dokument bez adnotacji o szkodzie całkowitej. Auto z Clean Title jest w normalnym obrocie — może być sprzedawane, rejestrowane, leasingowane bez ograniczeń. Na Copart i IAAI takich aut jest mniej, niż wielu zakłada — często mniej niż jedna trzecia oferty.
To dlatego, że obie firmy są historycznie aukcją ubezpieczycieli, a ci oddają tu auta po szkodach. Clean Title pochodzi zwykle z flot wynajmu (Hertz, Avis, Enterprise oddają auta po skończeniu cyklu), z leasingu zwróconego przed terminem, z dilerów rotujących stockiem, z aukcji policyjnych i sądowych. Ceny aut Clean Title są wyższe niż salvage o tym samym przebiegu i wieku — proporcjonalnie do mniejszego ryzyka.
Salvage Title — auto powypadkowe lub spisane na straty
Salvage Title to dokument wystawiany przez stanowy urząd transportu (DMV) w momencie, gdy ubezpieczyciel uznaje auto za szkodę całkowitą. „Szkoda całkowita” w USA nie zawsze znaczy „wrak” — to kategoria ekonomiczna. Jeśli koszt naprawy przekracza określony procent wartości auta (w zależności od stanu od 60% do 100%), ubezpieczyciel woli wypłacić właścicielowi pełną wartość i przejąć auto.
W praktyce salvage z lekką szkodą blacharską potrafi być w zaskakująco dobrym stanie technicznym — silnik, skrzynia, podwozie nietknięte, do wymiany pas przedni i maska. Ubezpieczyciel uznał za nieopłacalne dla siebie, ale dla kupującego po remoncie auto może mieć drugą połowę życia.
Z drugiej strony salvage potrafi oznaczać auto po pożarze, po powodzi albo z totalnie naderwaną geometrią. O tym mówi pole „Damage Description”. Czytanie tego pola to umiejętność.
Po naprawie i pozytywnym badaniu salvage można w niektórych stanach przekształcić w Rebuilt Title albo Reconstructed Title — formalnie auto wraca do legalnego obrotu, ale historia salvage zostaje w dokumencie na zawsze. W Polsce auto z salvage Title rejestruje się jako pojazd sprowadzony po imporcie, z odpowiednią adnotacją, i przechodzi badanie techniczne — czasem rozszerzone.
Run & Drive, Stationary, Engine Start Program
To trzy kategorie opisujące, czy auto fizycznie działa.
„Run & Drive” znaczy, że na placu aukcji auto odpaliło i przejechało krótki dystans po terenie. Nie znaczy, że jest sprawne — znaczy, że odpaliło i ruszyło. Brak gwarancji co do skrzyni, układu hamulcowego pod obciążeniem, układu chłodzenia po dłuższej pracy.
„Engine Start Program” to nieco słabsza kategoria. Auto odpaliło, ale nie pojeżdżało. Może mieć uszkodzony układ napędowy, może być na podstawkach, może mieć zbity reflektor albo otwarte drzwi. Sam fakt odpalenia silnika ma jednak wartość — wyklucza najgorsze scenariusze typu pęknięty blok.
„Stationary” znaczy, że auto nie odpaliło albo nie testowano. Kategoria najbardziej ryzykowna. Czasem chodzi po prostu o brak kluczyka — wtedy ryzyko jest mniejsze, bo silnik prawdopodobnie chodzi. Czasem chodzi o pęknięty silnik albo nieprzejezdne podwozie — i tu cena powinna być odpowiednio niska.
Kategorie szkód — jak czytać opis na aukcji
Front End, Rear End, Side
Uszkodzenie przedniej części (Front End) to najczęstsza kategoria. Mechanika jest dość przewidywalna — zderzak, maska, błotniki, czasem chłodnica, czasem reflektory, czasem belka przednia.
Jeśli szkoda ograniczyła się do zderzaka i maski, naprawa bywa stosunkowo prosta. Jeśli weszła w belkę i wymusiła wymianę pasa przedniego z pomiarem geometrii — koszt rośnie kilkukrotnie. Najgorszy scenariusz to uderzenie w słupek A — wtedy konstrukcja kabiny bywa naderwana, a auto traci wartość drastycznie.
Tylna część (Rear End) jest mechanicznie prostsza, bo silnika i napędu nie ma. Częściej idzie do naprawy z sensownym budżetem. Z drugiej strony auta z mocnym uderzeniem w tył bywają po stłuczce na autostradzie — i wtedy w środku jest też uszkodzenie podłogi, czasem szkielet siedzeń.
Uderzenie boczne (Side) jest najbardziej zdradliwe. Przy uderzeniu w słupek B konstrukcja kabiny zostaje naderwana, naprawa jest pełna spawania, geometria często nie wraca do normy. Auto po mocnej szkodzie bocznej wymaga dużej rezerwy — bywa, że wygląda dobrze po naprawie blacharskiej, a problem ujawnia się dopiero w jeździe.
Hail, Vandalism, Water Damage
Grad („Hail”) to często okazja. Karoseria pokryta wgnieceniami od kuleczek lodu wygląda dramatycznie, ale technicznie auto jest sprawne — silnik, skrzynia, elektronika nietknięte. Naprawa metodą bezlakierową (PDR — paintless dent repair) usuwa większość wgnieceń. Auta po gradobiciu z Texasu albo Colorado regularnie pojawiają się na Copart i bywają jednym z lepszych celów dla osoby szukającej młodego auta w dobrej cenie.
Wandalizm („Vandalism”) to kategoria bardzo szeroka. Zarysowana karoseria, wybite szyby, zalany wnętrzem płyn — wszystko może się pod tym kryć. Zdjęcia są kluczowe.
Powódź („Water Damage” albo „Flood”) to czerwona flaga. Auto, które stało w wodzie powyżej podłogi, ma uszkodzoną elektronikę — kable korodują, sterowniki padają, ślady zalania pojawiają się pod tapicerką, w kanałach wentylacyjnych, pod uszczelkami. Naprawa bywa pozorna — wszystko działa przez pierwsze pół roku, potem zaczynają się dziwne usterki.
Theft Recovery, Burn, Mechanical
„Theft Recovery” to auto odzyskane po kradzieży. Stan techniczny bywa różny — od nietkniętego po ogołocone z foteli, koła zapasowego i radia.
„Burn” to po pożarze, kategoria jasna i raczej do unikania, chyba że ktoś planuje odbudowę z czystej karoserii.
„Mechanical” to usterka techniczna bez szkody blacharskiej — np. zatarty silnik, pęknięta skrzynia. Cena niska, ryzyko wysokie, ale dla osoby z dostępem do warsztatu i części bywa kalkulacją.
Lokalizacje aukcji — w których stanach szukać aut
Copart i IAAI mają placówki praktycznie w każdym stanie, ale skala bardzo się różni. Największe huby to Texas (Dallas, Houston, Austin), Kalifornia (Los Angeles, Sacramento, San Francisco Bay), Floryda (Orlando, Miami, Jacksonville), New Jersey (Newark, North Brunswick), Georgia (Atlanta, Savannah), Illinois (Chicago). Te lokalizacje obracają największą liczbą aut i tam najłatwiej znaleźć konkretny model.
Lokalizacja ma drugie znaczenie poza ilością. Auta z Kalifornii nie są solone zimą — podwozia są w lepszym stanie niż w stanach północnych. Auta z Texasu i Florydy też (suchy klimat). Auta z Michigan, Ohio, New Jersey, Massachusetts są zwykle bardziej skorodowane — to teren, na którym zimą sypie się sól drogową. Przy planowanej naprawie blacharskiej stan podwozia bywa ważniejszy niż stan blacharki, którą i tak się wymienia.
Trzecia rzecz — koszt transportu lądowego w USA. Auto z Houston do portu w Houston jedzie kilkanaście kilometrów. Auto z Sacramento do Long Beach w Kalifornii — kilkaset. Auto z Chicago do Newark — ponad 1200 kilometrów, koszt transportu lądowego nieraz dochodzi do 1500 USD.
Wybór auta wymaga kalkulacji razem z dystansem do portu wyjścia. Standardowe porty wyjściowe dla aut do Europy to Newark (NJ), Baltimore (MD), Jacksonville (FL), Houston (TX), Long Beach (CA), Savannah (GA).
Licytacja z Polski — proces od wygranej do dostawy
Cały proces zaczyna się od wyboru auta. Kupujący przegląda oferty Copart i IAAI samodzielnie albo wspólnie z importerem — wskazuje konkretne sztuki, podaje VIN albo numer aukcji. Następuje weryfikacja: pełna historia Carfax, AutoCheck, zdjęcia po raz drugi, raport NICB, sprawdzenie kategorii szkody, kosztorys naprawy oszacowany na podstawie modelu i opisu uszkodzeń.
Następny krok to ustalenie maksymalnego bida. Kwota maksymalna to nie cena auta — to suma wielu pozycji składających się na pełny koszt do polskich tablic. Wchodzi w nią cena auta, prowizja brokera, opłaty aukcyjne, transport lądowy w USA do portu wyjścia, fracht morski przez Atlantyk, opłaty celne i VAT po stronie europejskiej, tłumaczenia, transport lądowy z portu europejskiego do adresu w Polsce, akcyza w PL, badanie techniczne i opłaty rejestracyjne.
Maksymalny bid wyznacza się przez odjęcie od planowanej ceny finalnej wszystkich pozostałych kosztów.
Po ustaleniu kwoty broker składa preliminary bid albo czeka na live auction. Jeśli wygrywa — ma 24–48 godzin na potwierdzenie i wpłatę. Wpłata idzie do Copart albo IAAI, sprzedawca akceptuje, Title zostaje przekazany.
Następuje transport lądowy z placu aukcji do portu wyjścia w USA, załadunek na statek (RoRo albo kontener), rejs przez Atlantyk trwający 5–6 tygodni.
Statek schodzi w jednym z głównych portów europejskich obsługujących ruch samochodowy — najczęściej Rotterdam (Holandia), rzadziej Vlissingen (Holandia), Bremerhaven (Niemcy) albo Antwerpia (Belgia). W porcie europejskim auto przechodzi odprawę celną — od strony formalnej oznacza to opłacenie cła (10% wartości celnej dla aut osobowych z USA, 22% dla pickupów N1, 6% dla motocykli, 0% dla pojazdów zabytkowych powyżej 30 lat) oraz VAT na poziomie obowiązującym w kraju odprawy (21% w Holandii).
Po opłaceniu cła i VAT auto staje się produktem wspólnotowym i może swobodnie poruszać się po UE — przy wjeździe do Polski nie powstaje już ponowny obowiązek VAT z tytułu importu.
Z portu europejskiego auto jedzie lawetą pod adres odbiorcy w Polsce. Standardowy czas dostawy 1–2 dni.
Po dotarciu auta do Polski na właścicielu spoczywa obowiązek opłacenia akcyzy w terminie 14 dni od wprowadzenia pojazdu do kraju (deklaracja AKC-U/S), wykonania tłumaczenia przysięgłego dokumentów (Title, Bill of Sale, faktura), przejścia badania technicznego rozszerzonego dla aut sprowadzanych z USA i rejestracji w wydziale komunikacji. Te etapy mogą być wykonywane samodzielnie albo z pomocą importera — zależnie od preferencji kupującego.
Łączny czas od wygranej licytacji do dostawy auta pod adres w Polsce wynosi standardowo 7–10 tygodni, z dodatkowym tygodniem albo dwoma w sezonie zimowym ze względu na sztormy na Atlantyku.
Opłaty aukcyjne — czego nie widać w cenie wywoławczej
Cena wybita na ekranie pod koniec licytacji to nie jest cena, którą zapłaci kupujący. Do niej dolicza się szereg opłat aukcyjnych, które na Copart i IAAI mają podobną strukturę, choć różnią się detalami.
Auction Fee to opłata podstawowa, naliczana procentowo i kroczona — im wyższa cena auta, tym wyższa stawka, ale skala jest skokowa, nie liniowa. Na Copart auto za 5 000 USD wygeneruje opłatę aukcyjną rzędu 400 USD, auto za 10 000 USD już około 600–700 USD, auto za 25 000 USD około 900 USD.
Internet Bid Fee to dodatkowa opłata za licytację przez stronę internetową — kilkadziesiąt dolarów. Gate Fee to opłata za wyjazd auta z placu po sprzedaży — zwykle 79–95 USD.
Storage Fee zaczyna się naliczać, jeśli auto nie zostanie odebrane z placu w wyznaczonym czasie (zwykle 3 dni robocze od daty sprzedaży). Około 20–40 USD dziennie. Late Payment Fee to kara za nieopłacenie auta w terminie — 50 USD pierwszego dnia, narastająco później.
Przykład kalkulacyjny. Auto wylicytowane za 8 000 USD na Copart, z opłatą aukcyjną 580 USD, Internet Bid Fee 65 USD, Gate Fee 79 USD, to realny koszt 8 724 USD przed transportem. Plus prowizja brokera 5–10% (czyli przy 8 000 USD około 400–800 USD), plus transport lądowy do portu, plus rejs morski.
Na wyjściu z USA koszt auta za 8 000 USD wynosi już 11 000–13 000 USD. Po dodaniu cła, VAT, transportu do PL, akcyzy i rejestracji finalna cena w Polsce zwykle mieści się w przedziale 16 000–22 000 USD równowartości.
Dokładne tabele opłat publikowane są przez obie aukcje i bywają aktualizowane — warto sprawdzać bezpośrednio na stronach Copart i IAAI przed planowaniem zakupu.
Najczęstsze błędy kupujących
Licytacja bez kosztorysu naprawy — patrzenie tylko na cenę aukcji i kalkulację cła, VAT i akcyzy, z pominięciem tego, ile będzie kosztować doprowadzenie auta do stanu używalności. Auto za 6 000 USD z silnym uszkodzeniem przodu po doliczeniu naprawy może kosztować w Polsce 80 000 PLN — i okazać się droższe od egzemplarza z polskiego rynku.
Ignorowanie podwozia — brak zdjęć podwozia nie jest neutralną informacją. Na aktach Copart i IAAI, gdzie zdjęć są dziesiątki, brak zdjęć z dołu znaczy zwykle, że tam jest coś, czego sprzedawca nie chce pokazać. Mocna korozja, naderwana belka, gięta podłoga.
Pomijanie czytania Title — nie każdy salvage Title z każdego stanu przechodzi później polskie badanie techniczne bez problemów. Salvage z Florydy po powodzi rejestruje się trudniej niż salvage z Texasu po gradobiciu. Czytanie pełnego opisu Title i kategorii szkody przed licytacją to nie formalność.
Przeszacowanie wartości „Run & Drive” — „Run & Drive” to nie atest sprawności. Znaczy tylko, że auto odpaliło i przejechało po placu. Skrzynia, układ chłodzenia, hamulce, zawieszenie — żaden z tych elementów nie został sprawdzony. Płacenie premii za „Run & Drive” ma sens, ale niewielki.
Bidowanie pod wpływem emocji — live auction trwa kilkadziesiąt sekund. W tym czasie cena potrafi skoczyć o tysiąc dolarów. Kupujący, który dał się wciągnąć w licytację bez ustalonego maksimum, regularnie kończy z kwotą wyższą o 20–30% od zaplanowanej. Stąd waga proxy biddingu — system zatrzyma się na ustalonej kwocie, niezależnie od emocji.
Aukcja czy dealer — kiedy co ma sens
Aukcja ma sens dla konkretnych profili auta. Salvage z lekką szkodą blacharską, gdzie naprawa jest przewidywalna i tańsza niż różnica cenowa względem clean title. Klasyki — Mustangi z lat 60. i 70., Camaro, Corvetty, Cadillaki — których w Europie jest mało, a w USA są w obrocie aukcyjnym tysiącami.
Elektryki, których segment polski jest niedojrzały i niewielki, podczas gdy w USA Tesle Model 3, Model Y, Bolty, Mach-E są na każdej aukcji. Modele niedostępne w Europie — duże pickupy (Ford F-150, RAM 1500), SUV-y w segmencie pełnowymiarowym (Suburban, Tahoe, Yukon), muscle cary.
Z drugiej strony dealer amerykański albo platforma typu Carvana, CarMax bywają lepszym wyborem, gdy chodzi o auto premium z clean title, w dobrym stanie, gotowe do drogi bez naprawy. Cena u dealera jest wyższa, ale ryzyko techniczne mniejsze, dokumentacja czystsza, a auto po sprowadzeniu trafia bezpośrednio na rejestrację bez konieczności napraw.
Kalkulacja sprowadza się do prostego pytania — czy różnica w cenie wejścia (zwykle 20–40% na korzyść aukcji) wystarczy, by pokryć koszt naprawy, ewentualnych ukrytych usterek i ryzyka. Dla osoby z dostępem do dobrego warsztatu blacharsko-mechanicznego — często tak. Dla osoby, która nie chce zajmować się naprawą — częściej nie.
Najczęstsze pytania
Co to Copart i jak licytować z Polski?
Copart to amerykańska aukcja samochodowa z około 200 placami w USA i Kanadzie, sprzedająca głównie auta od ubezpieczycieli, leasingów i flot. Licytacja z Polski odbywa się przez brokera z licencją dealera w USA — bezpośrednio prywatny kupujący nie nabędzie większości aut, bo nie ma adresu firmowego w stanie ani amerykańskiej licencji dealera. Broker bidduje w imieniu klienta zagranicznego za prowizję 5–10% wartości auta.
Czym różni się Copart od IAAI?
Copart i IAAI obsługują podobny rynek, ale różnią się skalą i strukturą. Copart jest spółką notowaną na NASDAQ z silniejszą obecnością w segmencie aut młodszych i droższych. IAAI należy do grupy Ritchie Bros. i częściej trafia po szkodach od konkretnych dużych ubezpieczycieli. W praktyce kupujący zagraniczny przegląda obie strony jednocześnie.
Czy IAAI ma stronę po polsku?
Oficjalnie IAAI po polsku nie publikuje treści — pełna platforma działa po angielsku i hiszpańsku. Polskojęzyczne strony, na których pojawiają się wyniki aukcji IAAI po polsku, to zwykle pośrednicy i brokerzy tłumaczący opisy aut dla klientów z Polski. Bezpośrednia rejestracja na IAAI USA wymaga przejścia formularza po angielsku.
Ile kosztuje członkostwo Premier na Copart?
Premier Membership na Copart kosztuje 199 USD rocznie. Daje dostęp do większości aut bez limitów liczbowych i pozwala licytować na pełnym wachlarzu aukcji. Basic Membership jest bezpłatny, ale ogranicza liczbę aut, na które można licytować jednocześnie, i wyklucza dostęp do części aukcji salvage.
Czy można kupić auto na aukcji bez brokera?
Większości aut na Copart i IAAI nie da się kupić bez licencji dealera, której prywatny kupujący z Polski nie zdobędzie. Część aut z kategorii Public Buyer (głównie clean title z mniej restrykcyjnych stanów) bywa dostępna bez dealera, ale to wąski wycinek oferty. W praktyce zakup z Polski idzie przez brokera w zdecydowanej większości przypadków.
Co to znaczy Salvage Title i czy takie auto można zarejestrować w Polsce?
Salvage Title to dokument stanowy wystawiany, gdy ubezpieczyciel uznaje auto za szkodę całkowitą — koszt naprawy przekroczył ustalony procent wartości. W Polsce auto z salvage Title rejestruje się jako pojazd sprowadzony po pozytywnym badaniu technicznym i opłaceniu wszystkich należności. Wymagane są: Title, dowód odprawy celnej (przeprowadzonej w porcie europejskim), dowód opłaty akcyzy w PL, tłumaczenia przysięgłe dokumentów. Procedura jest wykonalna, ale wymaga staranności w doborze stacji kontroli pojazdów.
Czym jest „Run & Drive” w opisie aukcji?
„Run & Drive” oznacza, że na placu aukcji auto odpaliło i przejechało krótki dystans po terenie. To podstawowy test ruchowy, nie atest sprawności. Nie obejmuje hamulców pod obciążeniem, układu chłodzenia po dłuższej pracy, skrzyni biegów na trasie, geometrii zawieszenia. „Run & Drive” zmniejsza ryzyko najgorszych scenariuszy (pęknięty blok, zatarta skrzynia), ale nie gwarantuje, że auto przejedzie tysiąc kilometrów bez problemów.
Jak długo trwa proces od wygrania licytacji do odebrania auta w Polsce?
Standardowo 7–10 tygodni przy wygranej na aukcjach samochodowych USA, z dodatkowym tygodniem albo dwoma w sezonie zimowym ze względu na sztormy. Składa się na to: 24–48 godzin na zapłatę po wygranej, 1–2 tygodnie na transport lądowy z placu do portu wyjścia w USA, 5–6 tygodni rejsu morskiego, 5–10 dni roboczych na odprawę celną w porcie europejskim (najczęściej Rotterdam), 1–2 dni transportu lądowego lawetą do adresu w Polsce. Akcyza, badanie techniczne i rejestracja w PL to kolejne 2–3 tygodnie, zależnie od urzędu komunikacji.